Jak zosta?em rycerzem ...

by m4tek

Troch? chaotycznie i zdawkowo, ale to domena nieuporz?dkowanych wst?pów.

Postanowi?em zakupi? konia. Decyzja by?a nie?atwa, ale ze wzgl?du na to, ?e we dwójk? czasem trudno zadowoli? si? jednym koniem, a mnie równie? do nich ci?gn??o nie by?o innej rady. Wymagania by?y proste, ko? ma by?:
- pi?kny
- m?dry
- zaje?d?ony
- spokojny
- czystej krwi arabskiej
- gniady lub kary, ale na pewno nie siwy
- i inne…
podane bez jakiego? klucza priorytetów.

Po kilku tygodniach poszukiwa? ko? znalaz? si? sam, a dok?adniej jego w?a?ciciel odpowiedzia? na nasze og?oszenie. Moja sprytna narzeczona wyszpera?a w Internecie zdj?cia konia na podstawie bli?ej nie znanego mi algorytmu i od razu mi si? spodoba?. W sobot? Olszówka, w niedziel? Tu?awki, ko?o Dobrego Miasta. Jad?c jeszcze do Olszówki mia?em przeczucie, ?e je?li tam nie znajdziemy odpowiedniego konia, to sko?czymy z El Amigo (bo tak si? mój nowy nabytek nazywa).

No i sta?o si?! Kupi?em konia, spe?nia wszystkie powy?sze za?o?enia, no prawie. Wyj?tek stanowi ma??. Jako przyk?ad typowego szcz??ciarza ;) sta?em si? posiadaczem… siwka :).

Póki co dziel? si? jedynie zdj?ciami, bo nie ma czasu na siedzenie przed kompem, kiedy tam Ami? czeka.

Tak wi?c kilka zdj:

Przyjechali, Amigo rozpakowany, odstawiony na chwil? do boksu, ?eby
odpocz?? o ponad 150km podró?y. Czas rozpocz?? przygod?:
wyruszamy

Pierwsze reakcje El Amigo:
Ja i El Amigo

potem drugie:
i znow my

potem nieco je?yka:
jez

Wra?enia? Raczej trudne do opisania s?ownie. Mam za sob? kilka miesi?cy pracy z Dyziem (RB intorvert). Tutaj male?ka zmiana - rozbi?em si? o tego araba jak o ska??. Co mam na my?li?
Prosz?, tarzanie si? pierwszego dnia w nowej stajni, podczas pierwszego wyj?cia na uje?d?alnie i najprawdopodobniej podczas pierwszego spotkania z PNH:
tarzanie

Poniewa? z obserwacji poprzednich w?a?cicieli wynika?o, ?e Ami? nie b?dzie potulnym cielakiem przeganianym przez ca?e stado, a wr?cz przeciwnie, buntownikiem z wyboru, powzi?li?my zdecydowane kroki. Nast?pi?o burzliwe zapoznanie El Amigo z Bilonem (arabem mojej narzeczonej). Burzliwe to ono by?o tylko w naszych wyobra?eniach. Ch?opaki dogadali si? nad wyraz szybko i bez wi?kszych sprzeczek. Amigo raz zdecydowanie zwróci? uwag? Bilonowi, ?e zbyt blisko podchodzi? nie mo?na sprzedaj?c mu lekkiego kopa i kwicz?c, lecz na tym zako?czy?o si? efektowne zapoznawanie.

Strefa na strefie si? poznajemy:
3. strefa

5. strefa

Nie zdecydowali?my si? jeszcze na ??czenie Amigo ze stadem, wi?c zdj?? odcisków kopy na bia?ym zadku póki co nie b?dzie. To jest temat na kolejne dni.